"Olimpijki" Anna Sulińska

Tytuł: Olimpijki
Autor: Anna Sulińska
Wydawnictwo: Wydawnictwo Czarne
Ilość stron: 288

Gdy zobaczyłam na stronie Wydawnictwa Czarnego informację, że premierę będzie miał reportaż o polskich olimpijkach nie mogłam przejść obok niego obojętnie. Ciekawiło mnie to jak wygląda druga, nieznana szerszemu gronu, strona medalu. Jako widzowie widzimy tylko jedną jej stronę. Przeżywamy radość gdy sportowiec osiąga kolejne sukcesy. Potem są wywiady, spotkania z kibicami, gdy wszystko jest jeszcze „na czasie”. A co się z dzieje poza zawodami, jak wygląda życie sportowców po zakończeniu kariery?
Najlepiej na pytanie o czym jest reportaż ”Olimpijki” odpowiada opis na okładce:
”Daniela Walkowiak, brązowa medalistka igrzysk olimpijskich w Rzymie, w ostatniej chwili dotarła na linię startu, bo polska ekipa odjechała z wioski olimpijskiej bez niej. Na tych samych zawodach Jarosława Jóźwiakowska, mająca jedynie sto sześćdziesiąt siedem centymetrów wzrostu, wywalczyła srebrny medal w skoku wzwyż. Po latach mówi, że skakała charakterem, nie możliwościami fizycznymi. Ewa Kłobukowska, złota medalistka igrzysk w Tokio, z telewizyjnych wiadomości dowiedziała się, że uległa kontuzji i nie pojedzie na zawody do Montrealu.”
„Olimpijki” to reportaż wciągający od samego początku. Poświęcony jest kobietom, które odnosiły sukces w sporcie, ale nie otrzymały tyle uwagi co męscy sportowcy. Autorka opisuje jak wygląda determinacja dziewczyn, potem kobiet, w dążeniu do możliwości trenowania. Pisze o walce z przeciwnościami losu, którą bardzo często przegrywały. „Olimpijki” bardzo dobrze pokazują, że kobieta jest siłą. Chociaż bardzo często nie miały gdzie trenować lub chociażby w czym trenować, nie poddawały się, chciały zdobywać medale i nic innego się dla nich nie liczyło. Ale sama siła walki często nie wystarczała. Przeszkodą była jeszcze władza PRL-u, która bardzo często potrafiła mocno namieszać w sporcie. Raz przez zakaz wyjazdu na igrzyska dla wszystkich sportowców, a innym razem decydując w ostatnim momencie, że ta i tamta konkretna osoba jednak nie jedzie na zawody. Wydaje mi się, że władza PRL-u była gorszym przeciwnikiem sportowców niż rywalki na zawodach. Autorka, za pośrednictwem swoich bohaterek pokazuje, że w tamtych czasach, pomimo wielokrotnie zdobywanych medali, czy bitych rekordów świata, nie mówiono o sukcesach kobiet tyle co o osiągnięciach mężczyzn. Panie były gdzieś na marginesie. Jest to przykre, bo bardzo często przed samym sukcesem była już za nimi droga przez mękę. Ale gdyby tak pomyśleć, to czy obecnie jest inaczej?
„Olimpijki” pokazują, że w życiu nic nie przychodzi łatwo. Bardzo często sportowcy po zakończeniu kariery są zapominani, żyją sobie jak normalni ludzi, mało kto wie, że to oni zdobywali medale na olimpiadach. Jak byli na szczycie to cały świat o nich mówił, a gdy przestali być przydatni to ich skreślono. 
Autorka pokazuje nam, że medal ma dwie strony i nigdy nie wiemy, która akurat jest pokazywana. Na zawodach widzimy radość, łzy szczęścia, a na treningach jest pot, łzy zmęczenia, wiele wyrzeczeń i przeszkód, które trzeba pokonać, aby stanąć na starcie.
Reportaż o kobietach, które uprawiając sport, zdobywając medale, chciały pokazać, że też się liczą, że są coś warte, a nawet są lepsze od mężczyzn. 
Książka o kobietach sportsmenkach dla każdego interesującego się sportem, ale nie tylko.
Moja ocena 9/10. 
Za egzemplarz dziękuje Wydawnictwo Czarne.


Comments

  1. Czytałam ostatnio książkę w ogóle o olimpijczykach, tą też mnie zainteresowałaś.

    ReplyDelete

Post a Comment