"Śmierć w lesie deszczowym. Ostatnie spotkanie z językiem i kulturą" Don Kulick


Tytuł: Śmierć w lesie deszczowym
Autor: Don Kulick
Przekład: Aleksandra Czwojdrak
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego
Ilość stron: 250

Don Kulick jest antropologiem kulturowym, który postanowił zbadać proces wymierania języka tayap. Nic wam nazwa tego języka nie mówi, nie martwcie się, mi też nie mówiła zbyt wiele. Właściwie to przed lekturą tej książki też nie miałam pojęcia o tym języku, a tym bardziej o wiosce, w której się nim posługują.
Język tayap jest rdzennym językiem wioski Gapun. Wioska ta położona jest głęboko w lesie deszczowym w Papui – Nowej Gwinei. Niewielu białych ludzi słyszało o tej wiosce i o języku jej mieszkańców. Jeszcze mniej ludzi potrafi tam trafić. W wiosce żyje niewiele ponad sto osób, a połowa, nie cała, mieszkańców potrafi posługiwać się językiem tayap.
Autor pierwszy raz w wiosce był w latach osiemdziesiątych, jako dwudziestokilkulatek. Pisał wtedy doktorat na temat języka tayap. Następnie, na przestrzeni trzydziestu lat, odwiedzał wioskę jeszcze kilkukrotnie. Zaprzestał wizyt w wiosce gdy nasiliły się ataki przemocy na niego samego.
„Śmierć w lesie deszczowym” to nie tylko pokazanie tego jak wymiera język, którego używa się coraz mniej. To również opowieść o mieszkańcach wioski. O ich zwyczajach, życiu, troskach dnia codziennego i problemach, a także radościach. W dość humorystyczny sposób autor opisuje nam mieszkańców i ich życie. Opisuje jak dociera do wioski, jak przywozi mieszkańcom różne podarki, aby zaskarbić sobie ich sympatię. Pokazuje również wpływ kultury zachodniej na ludzi z wioski – bardzo dobrze obrazuje to fragment o pisaniu listów miłosnych przez miejscowych chłopaków. Dzięki autorowi możemy poznać zakątek, do którego nie mamy szans pojechać i zobaczyć go na własne oczy. 
Don Kulick, oprócz opisywania życia codziennego w wiosce, przedstawia także wnikliwą analizę ich rdzennego języka. Przedstawia krok po kroku to jak zapoznawał się z językiem i kto mu w tym pomagał. Jak wybierał mieszkańca, który miał być nauczycielem dla niego. Są tabelki, zapiski. Sam jednak przyznaje, że jest tylko biernym słuchaczem tego języka. Nie zdołał nauczyć się go na tyle aby się nim posługiwać. Dzięki tej książce możemy poznać proces umierania języka, co jest jego przyczyną i jakie są tego skutki. Przyznam się, że dla mnie informacje zawarte w książce były ogromną ciekawostką.
„Śmierć w deszczowym lesie” mogłyby wydawać się bardzo trudną i nudną książka, w końcu autor rozprawia na temat wymierania języka tayap, o którym nikt nie słyszał. Jest to bardzo mylne, autor prosto, z humorem i dystansem przekazuje nam wszystkie te informacje. Nie zanudza czytelnika niepotrzebnymi informacjami. Nawet gdy zamieszcza informacje na temat języka, jego wymowy i znaczenia, to robi w taki sposób, by było to zrozumiałe dla wszystkich. A wydarzenia z dnia codziennego są opisane tak, że uśmiech nie schodzi z twarzy.
„Śmierć w lesie deszczowym” to nie tylko książka o języku, ale również o ludziach, którzy żyją w odległym lesie deszczowym, żyją zupełnie inaczej niż my, ale bardzo często problemy mają jednak podobne. Moim zdaniem autor w bardzo przystępny sposób przekazuje informacje. Robi to tak, że aż chce się czytać.
Moja ocena 9/10.
Za egzemplarz dziękuje Wydawnictwu Jagiellońskiemu.

Comments